Stanisława Rynkiewicz,
Wilno

By nie zgasła iskierka polskości ...

Nigdy nie zabierałam głosu publicznie, nie pisałam w prasie. Lecz obserwując wydarzenia od początku lat 90-tych, chcę wyrazić kilka swoich myśli na łamach tygodnika "NCz".

Chcę wypowiedzieć swoją opinię w czasie przedwyborczej kampanii. Mnie osobiście irytują sprawy, które dzieją się w polskim społeczeństwie. Za ten okres można porównać kto rzeczywiście chce dobra dla nas, by w miarę możliwości jakoś pomóc, coś zostawić na przyszłość. A kto chce tylko wykorzystać wyborców dla swojej własnej korzyści. Weźmy dla przykładu takie osobowości jak Okińczyc, Balcewicz, Czobot i im podobni, którzy zawdzięczając polskiej społeczności zrobili sobie karierę. Lecz jeżeli my potrzebujemy od nich jakiejś pomocy, to w ogóle od nas się odwracają, a nawet w niektórych wypadkach przeszkadzają. I takich przedstawicieli "troszczących się o losy swych wyborców" pojawia się coraz więcej. Tacy liderzy jak W. Tomaszewski i L. Januszauskienie i inni urzędnicy dopóty, dopóki nie wzięli władzę w swoje ręce, to ludziom obiecali "raj na ziemi i złote góry". Okazało się, że jest to monopol i oszustwo. Na początku swojej kariery politycznej W. Tomaszewski i jego otoczenie a Okińczyc, Balcewicz i Konserwatyścii to były wrogie obozy. W prasie, na wiecach i pikietach, jak po jednej stronie, tak i po drugiej nie obchodziło się bez wzajemnej krytyki. Dzisiaj nie mogę zrozumieć co ich pojednało, skąd taka serdeczna przyjaźń, a nawet wspólna przedwyborcza agitacja? Radio Okińczyca przez cały miesiąc co 5 minut "bzyka", by głosować na AWPL. Konserwatyści popierają AWPL, a AWPL konserwatystów. Jeżeli takie dobre stosunki między liderami, to dlaczego w życiu codziennym nic się nie zmienia. Ziemię jak nie zwracano tak i nie zwraca się nadal. Na zwrot ziemi czekamy już 10 lat. Ile jeszcze trzeba będzie czekać? Tygodnik "NCz" niejednokrotnie pisze, że około 30 tys. ha ziemi przeniesiono z Litwy do rej. wileńskiego. Dlaczego o tym milczy władza rejonowa, zastępca kierownika powiatu wileńskiego Balcewicz? Z tego można zrobić wniosek, że te czułe objęcia są tylko między "wierchuszką" liderów. Bo łączy ich władza, kariera i pieniądze.

Mer rejonu L. Januszauskienie, gdy nie ma co odpowiedzieć swym wyborcom to poręcza obowiązki spełniać swemu doradcy, który w telewizji twierdzi, że na Wileńszczyźnie jest dużo wolnej ziemi i, że ziemia będzie wszystkim zwrócona. To słyszymy już nie pierwszy raz. Jest to mydlenie oczu i oszustwo. We wsi, gdzie znajduje się moja ziemia ani jeden właściciel nie otrzymał jeszcze ziemi. Moja rodzina ma 4 ha, mamy całe sterty zebranych dokumentów, obijamy progi wszystkich urzędów, lecz o zwrocie i mowy nie ma. Tak postępują nie tylko z nami, takich są tysiące. A to jest podstawa podstaw naszego życia i istnienia. Nie będzie naszej ziemi, na której mieszkali nasi przodkowie, ojcowie i my, to jaka może być mowa o oświacie, tradycjach i kulturze Polaków mieszkających na Wileńszczyźnie.

Nie można sądzić tak o wszystkich, są ludzie, którzy rzeczywiście coś chcą zrobić dobrego dla naszego społeczeństwa. Jedni chcą po sobie zostawić wychowanków, drudzy książkę, trzeci Domy Polskie. Dla nich drogi nikt nie przecierał. Podjęli swą działalność w najbardziej trudnych czasach i sytuacjach.

Chciałoby się więc, żeby Ci prawdziwi działacze, którzy podjęli się tej trudnej pracy nadal byli razem z nami. By nie zgasła ostatnia iskierka polskości, ten święty pacierz w języku ojczystym, ta ziemia z powszednim chlebem.

Nasz Czas 48 (588)