Włodzimierz Pujsza

Felieton
Triumf zła

O tym, że w świecie współczesnym dzieje się wiele zła przekonywać chyba nikogo nie trzeba. Dziś ludziom uczciwym żyje się niełatwo. Nasze polskie środowisko w Daugavpilsie pod tym względem nie jest wyjątkiem.

Miesiąc temu odbyły się u nas bardzo doniosłe uroczystości z okazji 84. rocznicy Niepodległości Polski zorganizowane przez Ambasadę RP w Rydze, Związek Polaków na Łotwie i polską Szkołę Średnią im. J. Pilsudskiego w Daugavpilsie. Podczas tych uroczystości wielu Polaków otrzymało wysokie polskie odznaczenia państwowe i resortowe. Zresztą, należy od razu zaznaczyć, że stało się to możliwe dzięki owocnym staraniom nowego ambasadora RP na Łotwie dra Tadeusza Fiszbacha. To zawdzięczając właśnie jemu tak dużo osób zostało nagrodzonych. Wszystko byłoby dobrze, gdyby ...

No więc gdyby nie fakt, że niektóre osoby tak naprawdę nie zasłużyły na tak wysokie odznaczenia, ale jednak je otrzymały. Zastanówmy się teraz przez chwilę, czym tak naprawdę jest Złoty Krzyż Zasługi, który otrzymała większość odznaczonych oraz komu w ogóle jest nadawany. Otóż Krzyż Zasługi ustanowiony w 1923 r. dzieli się na trzy stopnie: Złoty, Srebrny i Brązowy. Natomiast nadawany on jest osobom za zasługi dla państwa i obywateli, spełniając czyny, przekraczające zakres ich zwykłych obowiązków, przynoszące korzyść państwu i obywatelom, a także za wzorowe, wyjątkowo sumienne wykonywanie obowiązków zawodowych, ofiarną działalność publiczną, ofiarne niesienie pomocy oraz działalność charytatywną.

Wielu Polaków w Daugavpilsie zadaje sobie pytanie, dlaczego żadnego odznaczenia nie otrzymali ci, którzy stali u źródeł odrodzenia "Promienia" i ofiarnie pracowali na rzecz polskości w naszym mieście? Dlaczego takie osoby jak panie: Lidia Łapińska, była nauczycielka, Walentyna Łapkowska - pedagog, pani Maria Radewicz - wieloletni dyrygent chóru "Promień", p. Gertruda Kiewisz - honorowy członek "Promienia", p. Jan Masalski, p. Muszysław Bogdanowicz, p. Henryk Tarwid zostali zupełnie zapomniani? Czyżby w ogóle nie są znani? A skądże! Po prostu nikt o nich nie zechciał się upomnieć. Upomnieli się natomiast o innych, którzy świadomie działali na szkodę całemu Związkowi Polaków na Łotwie. Jednym z takich zasłużonych "bohaterów" stał się wieloletni były prezes oddziału "Promień" pan Władysław Nowicki. To między innymi on był jednym z inicjatorów procesów sądowych, które trwały prawie 3 lata i doprowadziły do kompromitacji polskiej społeczności. On również brał czynny udział w niszczeniu prasy związkowej (miesięcznik "Czas Łatgalii"). To tylko niektóre jego czyny godne potępienia. W posiadaniu redakcji znajdują się wszystkie niezbędne dokumenty, świadczące o tym, że ten człowiek uczynił stokroć więcej zła niż dobra. A co na to pani prezes Wanda Krukowska? Absolutnie nic, ona przecież sama czynnie uczestniczyła w niektórych tych działaniach na rzecz niszczenia polskości. Minimalną przewagą głosów została wybrana na drugą kadencję na stanowisko prezesa ZPŁ. To przecież za jej kadencji zostało zniszczone wydawnictwo związkowe. Z roku na rok maleje także i liczba członków w Związku Polaków na Łotwie. Nie potrafiła ona doprowadzić do pojednania i zgody wśród Polaków. To za jej podpisem z szeregów ZPŁ zostali usunięci najbardziej wykształceni i aktywni działacze na rzecz polskości (wśród nich nagrodzona "Złotym Krzyżem Zasługi - pani Halina Szakiel). Na szczęście obecnie już wszyskim tym ludziom zostało przywrócone członkostwo. Ale jaka moralna krzywda im wszystkim została wyrządzona? Należy w tym miejscu dodać, że ani pan W. Nowicki, ani prezes ZPŁ pani W. Krukowska publicznie nawet nie przeprosili te osoby, lecz za to oboje 10 listopada br. otrzymali Złoty Krzyż Zasługi. Nic dodać, nic ująć ...

Stało się, co się stało. Ludzie, którzy czynili zło zostali wynagrodzeni. Rzecz bez precedensu w ciągu 14-letniej historii "Promienia". Zło zwycięża. I teraz zadajmy sobie logiczne pytanie. Czy oto w taki sposób ma dojść w środowisku polskim Daugavpilsu do porozumienia, pojednania i zgody? Nie można przecież na zakłamaniu i czynieniu zła cokolwiek budować. Aż dziw bierze, że u nas ci, którzy ujawniają prawdę, przedstawiają rzeczowe fakty, a więc walczą z nieuczciwością i ze złem uchodzą za ludzi niedobrych, a wręcz według niektórych nawet za skandalistów lub osoby skłócające Polaków. No cóż, nie ma czemu się dziwić, jeśli u nas złoczyńcy otrzymują odznaczenia państwowe w pierwszej kolejności, natomiast ludzie uczciwi i godni tego muszą czekać na te nagrody w kolejce i jeszcze nie wiadomo, czy w ogóle się doczekają...

Nasz Czas 47 (587)