Ryszard Maciejkianiec

Ciekawy i pożyteczny sposób na życie

Przed kilkoma dniami na zaproszenie redakcji gościła w Wilnie grupa osób z Suchego Lasu pod Poznaniem, zrzeszona w Towarzystwie Przyjaciół Europy z przewodniczącą Anną Małłek na czele. Poniżej zamieszczamy wywiad, którego udzieliła redakcji "NCz" Anna Małłek.

Pani Anno, proszę pokrótce przedstawić Towarzystwo Przyjaciół Europy, któremu Pani przewodzi.

Sucholeskie Towarzystwo Przyjaciół Europy powstało w lutym 1992 roku. Na początku byliśmy organizacją, która przyjaźniła się z podobną w Holandii i wtedy nasze kontakty ograniczały się wyłącznie do tego kraju. Niestety, po jakimś czasie zaprzyjaźniona z nami gmina została włączona w skład innej, dlatego zaczęliśmy się rozglądać za nowymi kontaktami, tym bardziej, że podobnych organizacji jest bardzo wiele w krajach Europy. Jednak, mimo że obecnie gmina nie istnieje - to nadal zostały i działają prywatne więzi - ludzie i dzieci wzajemnie się odwiedzają, przyjeżdżają do siebie, wspólnie spędzają czas.

Obecnie mamy nowe kontakty w gminie pod Hanowerem w Niemczech, gdzie zawiązały się bardzo serdeczne stosunki. A ostatnio, mimo znacznej odległości, nawiązaliśmy również kontakty z Francją.

Działamy na tym najniższym gminnym poziomie, gdzie poprzez przyjacielskie kontakty i spotkania budujemy obraz Polaków i Polski, pokazując naszą kulturę, tradycje, dorobek. Każdego roku kilkakrotnie ktoś do nas przyjeżdża, pokazujemy im naszą małą ojczyznę z jej zabytkami, świętami, staramy się im przybliżyć wszystko, co mamy najcenniejsze, tym samym budując te międzyludzkie naturalne więzi nie na poziomie oficjalnych uzgodnień i formalnych zapisów czy deklaracji, a na podstawie zwykłych ludzkich sympatii i przyjaźni.

Jaki jest cel działalności Towarzystwa?

Właśnie budowanie więzi międzyludzkich. Czyli uprawiamy politykę zagraniczną na tym najniższym poziomie, jak mówimy - w wersji zagrodowej. Robimy to, jak już mówiłam, bez jakichkolwiek formalnych porozumień- po prostu przyjaźnimy się, oferując sobie nawzajem to z naszego życia kulturalnego, co jest najlepsze i na co nas stać. Sami ustalamy terminy spotkań oraz jak najlepiej zagospodarować czas spotkań.

W Towarzystwie dbamy o nasz rozwój, bowiem inaczej poznaje się kraj z okien autokaru, a inaczej poprzez kontakty z ludźmi. A oto nam przede wszystkim chodzi, żeby być z tymi ludźmi, żeby znać ich problemy, żeby wspólnie dostrzegać podobieństwa, które nas wiążą. Wiemy, że ani my ani oni nie jesteśmy w stanie rozwiązać problemów - ale jeżeli spowodujemy, że ktoś z sympatią myśli o nas, o naszej miejscowości, że mamy przyjaciół tu czy tam - jest nam z tego powodu bardzo miło. W ten sposób powinny naszym zdaniem wyglądać i dominować więzi między ludźmi we współczesnej Europie.

Czy te kontakty są związane ze współpracą gmin?

Raczej tylko po części, jesteśmy towarzystwem niezależnym. W naszym statucie jest zapisane, że współpracujemy z instytucjami, szkołami, i tak jest naprawdę. Jeżeli na przykład nawiązujemy kontakty z gminą we Francji lub w Niemczech, to z tego korzysta również nasza szkoła, bo dla dzieci i młodzieży bardzo atrakcyjna jest wzajemna wymiana. Podobnie korzystają z tego naszego pomostu również inne grupy, kluby czy instytucje.

Z punktu widzenia prawa kim jesteście?

Jesteśmy zwykłym Stowarzyszeniem, które jeszcze nie posiada rejestracji w sądzie, a tylko wpis w starostwie. Ale obecnie przygotowujemy się do zmiany naszej rejestracji, bo to wymuszają poniekąd struktury europejskie, gdzie podobne towarzystwa posiadają rejestrację w sądzie. Więc ten proces przed nami. Tym bardziej, że po powyższej rejestracji będziemy też mogli brać udział w realizacji różnych programów europejskich i pozyskiwać stąd środki na naszą działalność.

Z czego wynikają pierwsze kontakty?

W zasadzie z różnych znajomości prywatnych. Zresztą podobnie obecnie trafiliśmy do Wilna poprzez członka naszego Towarzystwa Janusza Moszyńskiego, który był zauroczony pobytem w Wilnie i Druskienikach, i spotkaniem z Państwem.

Inną drogą jest współpraca gmin, które mają ze sobą umowy o współpracy i partnerstwie. I kiedy w tej gminie działa podobne do nas towarzystwo - jest podstawa do nawiązania nieformalnej współpracy poszczególnych ludzi i rodzin..

Kto może należeć do Towarzystwa?

Nie jesteśmy jakimś klubem elitarnym, nie mamy żadnych obwarowań, które by nie pozwalały każdemu obywatelowi przystąpić do naszego Towarzystwa. Kiedyś mieliśmy zastrzeżenia, że powinni to być mieszkańcy naszej gminy. Ale dziś i te ograniczenia usunęliśmy.

Jak się porozumiewacie?

Właśnie nauce języków obcych udzielamy dużo uwagi. Mamy więc w naszym gronie praktycznie wszystkich filologów, którzy mogą być nam potrzebni. Organizujemy również naukę języków obcych, żeby móc się porozumieć z przyjaciółmi. My się uczymy na przykład niemieckiego, a nasi niemieccy przyjaciele - uczą się języka polskiego.

Skąd środki na kontakty i podróże?

Działamy na własny koszt. Czterdziestu dwóch członków Towarzystwa płaci co miesiąc 5 złotych na potrzeby bieżące. Sami też opłacamy przejazdy. Tak samo nasi przyjaciele. Mieszkamy natomiast w rodzinach i dlatego nie musimy płacić za hotele i wyżywienie. Jeżeli robimy jakąś imprezę - zrzucamy się. I jest w tym nasza wielka wolność. Ni od kogo nie zależymy i za nami nie stoi żaden sponsor. W perspektywie - może. Jak nadmieniałam, po rejestracji w sądzie zamierzamy korzystać z programów europejskich.

Czy za tym idą jakieś kontakty gospodarcze?

Jako Towarzystwo tym się bezpośrednio nie zajmujemy, bo działalność gospodarcza tworzy zupełnie inne układy, konkurencję, które nie pasują do naszej działalności. Możemy jedynie służyć kontaktami, adresami.

Dziękuję za rozmowę.

Na zdjęciu: Goście z poznańskiego podczas wycieczki po Wilnie. Anna Małłek - pierwsza z lewej

Nasz Czas 43 (582)