O kulturze wileńskiego przedmieścia

Szanowna Redakcjo "Naszego Czasu". Będąc u Państwa przekazałam Redakcji teksty i nuty piosenek śpiewanych w dawnych latach mojego dzieciństwa. Ta biedna ludność z przedmieścia Wilna, taka właśnie, jak moja Rodzina, była rozśpiewana i muzykalna. U nas w domu była gitara i bałałajka.

Śpiewano nie tylko te piosenki, które spisałam, ale też i piosenki znane ogólnie: romanse Wertyńskiego, arię z opery "Halka" "Szumią jodły" - czyli arię Jontka, piosenki partyzanckie i wojskowe, piosenki powszechnie znane: "Idzie niebo ciemna nocą", "O gwiazdeczko, coś błyskała", piosenki do słów Marii Konopnickiej - i wiele, wiele innych. Spisałam te, które słyszałam tylko i wyłącznie w moim domu rodzinnym. Nie wiem, jak udał mi się zapis nutowy. Nie muzykę studiowała, lecz medycynę. Ukończyłam tylko Ognisko Muzyczne i parę klas szkoły muzycznej średniej - i było to bardzo, bardzo dawno temu.

Ta kultura wileńskiego przedmieścia: piosenki, baśnie, legendy - pomogła mi w wielu, wielu trudnych chwilach mego życia i w pracy lekarza tzw. pierwszego kontaktu, czyli takiego lekarza do wszystkiego. Piosenek mego dzieciństwa próbowałam uczyć biedne, zaniedbane dzieci alkoholików. Pomimo że teraz inna muzyka jest modna - piosenki im się podobały.

Wasza gazetka też się podobała mieszkańcom Jawora. Te, które trafiły do mnie, rozdałam na pierwszej próbie naszego jaworskiego chóru "Albertówka". Chórzystki czytały z zainteresowaniem.

Pobyt w Wilnie, w gościnnym, białym domku Pani Ireny Bołądź, cudownej poetki mieszkającej w Wilnie - do chwili obecnej wspominam z ogromną przyjemnością.

Pozdrawiam całą Redakcję i wszystkich Polaków mieszkających w Wilnie.

Izabela Gojżewska, lekarz medycyny, Jawor, 3 października 2002 r.

Nasz Czas 41 (580)