Beata Zaluza

Barwny karnawał - bez nas

Barwnym korowodem ulicami prastarego Wilna zakończył się maraton imprez towarzyszących i składających się na to niezwykłe widowisko, jakim od lat są Dni Stolicy. Czas więc na pierwsze podsumowanie.

Bezapelacyjnie do plusów tego święta należy fakt, że każdy z mieszkańców i gości naszego miasta mógł znaleźć tu coś dla siebie i to niezależnie czy był koneserem teatralnym i kinowym, miłośnikiem muzyki ludowej, operowej, jazzowej, znawcą sztuki współczesnej etc. etc. Weźmy dla przykładu kiermasz św. Franciszka, który w dniach 13-22 września rozlokował się na placu przed Ratuszem. Ogromne zainteresowanie przechodniów budziło zwłaszcza miasteczko rzemieślników. Tu można było nabyć pieczywo, miód czy najlepsze w Wilnie kiełbasy, podziwiać pracę tkaczek i rzeźbiarzy ludowych, a nawet w mieszczącej się tuż obok mennicy wykuć kiermaszową monetę. Jak i w latach ubiegłych organizatorzy kiermaszu wykazali się dużą pomysłowością i w urządzonej tuż obok barwnych kramów kawiarni, można było spróbować szaszłyków upieczonych w piecu - palenisku... parowozu.

Najmniejsi mieszkańcy Wilna również tu się nie nudzili. Tuż obok kolorowych kramów czekał na nich plac zabaw z licznymi huśtawkami, i to jakimi! Kto by pomyślał, że drewniane łóżko, kilka połączonych ze sobą beczek czy ogromna wiklinowa kula mogą sprawić naszym milusińskim tyle radości.

Nie obeszło się tu, co prawda, bez drobnego zgrzytu. Stały się nim stoiska, na których w miasteczku rzemieślników sprzedawano... chińskie kadzidełka czy rękawiczki. Czyżby towary te na trwałe wpisały się w dzieje Wilna, że nie można było ich pominąć?

Bodajże najbardziej oczekiwanymi punktami programu Dni Stolicy była opera Pucciniego "Madame Batterfly" wystawiona na Placu Katedralnym i Festiwal Rzeźb Ogniowych. To ostatnie widowisko od lat cieszy się dużym powodzeniem wśród widzów i nieprzypadkowo. W ten sposób Wilno już po raz 7 oddaje hołd swemu założycielowi, wielkiemu księciu litewskiemu Gedyminowi.

Autorami dziewięciu słomianych rzeźb, które spłonęły podczas niedzielnego "misterium ognia" byli znani litewscy rzeźbiarze: Arvydas Ališanka, Rytas Belevičius, Darius Bražiűnas, Algirdas Garbačiauskas, Jonas Gencevičius, Marius Grušas, Kęstutis Musteikis, Gediminas Piekuras, Kazys Venclovas. Pomysły do zaprezentowanych podczas tego widowiska prac rzeźbiarze zaczerpnęli z wileńskich legend i litewskiej mitologii. Na placu przed Białym Mostem można więc było obejrzeć "Słońce", "Jabłoń", "Kukułkę", "Świętoroga", czy wreszcie "Kozła", który był ofiarowany jako ostatni.

Kolejne "Święto Stolicy" mamy już za sobą. Powstaje pytanie, czy należycie wykorzystano okazję do zaprezentowania szerszemu gremium Wilna, tego wielokulturowego, wielonarodowego miasta. Na scenach, w kościołach i skwerach miasta występowali, pomimo gospodarzy, goście z Polski, Rosji, Danii itd. A gdzie w tym czasie byliśmy my, mieszkający tu Polacy, nasze polskie, wileńskie zespoły i kapele. Jedynie na widowni, gdyż na scenę nie byliśmy zaproszeni, a szkoda.

Fot. Waldemar Dowejko

Na zdjęciach: Widok z "dziupli" na wyroby rzemieślników, Parowóz do pieczenia... szaszłyków, Ogólny widok jarmarku św. Franciszka

Nasz Czas 38 (577)